„Jeszcze kilkanaście miesięcy temu ważyłem 154 kilogramy i byłem przekonany, że moje zdrowie jest sprawą przesądzoną. Lekarze sugerowali insulinę, a każdy dzień zaczynał się od zmęczenia, a kończył bólem stawów i poczuciem bezsilności. Wtedy trafiłem na Łukasza. Jego metoda – spokojna, przemyślana, oparta na drobnych, lecz konsekwentnych zmianach – odmieniła moje życie. Na początku nie zauważałem wielkich rezultatów, ale z czasem, zupełnie niepostrzeżenie, zgubiłem 81 kilogramów!
Dziś, ważąc 73 kilogramy, czuję się lżejszy nie tylko fizycznie, ale i mentalnie. Każdy ruch, każda czynność, która kiedyś wydawała się wyzwaniem, teraz sprawia mi przyjemność. Patrzę na siebie i widzę człowieka, który odzyskał kontrolę nad własnym ciałem i zdrowiem. To była podróż w stronę nowej jakości życia – podróż, którą każdemu życzę.”
Paweł Wysocki
Paweł Wysocki
„Gdy byłam dzieckiem, chorowałam bez przerwy – jeden antybiotyk gonił drugi. W wieku nastoletnim nagle zaczęłam chudnąć i nikt nie wiedział, dlaczego. Lekarze tylko rozkładali ręce, a ja zbierałam segregatory pełne wyników badań. Ważyłam 38 kg i czułam, że moje ciało przestaje ze mną współpracować.
Łukasz podszedł do mnie zupełnie inaczej niż wszyscy. Małe kroki – najpierw zdrowe nawyki, potem delikatny ruch. Już po kilku tygodniach odzyskałam energię, a moje ciało w końcu zaczęło współpracować. Dziś ważę 54 kg, studiuję medycynę i wiem jedno – Łukasz nie tylko pomógł mi wrócić do zdrowia, ale też pokazał, jak dbać o siebie na lata.”
Kamila Rudzka
Kamila Rudzka
„Mamo, co jeśli już nigdy nie zagram?” – to pytanie słyszałam od Ignacego codziennie, odkąd usłyszeliśmy diagnozę: zerwane więzadła w kolanie. Dla chłopca, który żył piłką nożną, to był wyrok. Lekarze mówili o długiej rehabilitacji, a trenerzy w klubie powoli przestawali o niego pytać. Ignacy zamknął się w sobie, a ja czułam, że traci coś więcej niż możliwość gry – traci siebie.
Wtedy trafiliśmy do pana Łukasza. Nie obiecywał cudów, ale od pierwszego spotkania widział w moim synu przyszłego piłkarza, a nie „chłopaka po kontuzji”. Dostosował treningi, tak by Ignacy stopniowo wracał do pełnej sprawności. Bywały momenty zwątpienia, ale pan Łukasz wiedział, kiedy przycisnąć, a kiedy powiedzieć: „Jeszcze trochę i zobaczysz, że dasz radę”.
I rzeczywiście dał. Dziś Ignacy nie tylko wrócił na boisko, ale dostał się do wymarzonej drużyny! Niby małe kroki, a strach przed kontuzją zniknął i odzyskał siebie. Widząc jego radość, wiem jedno – bez pana Łukasza ta historia nie miałaby szczęśliwego zakończenia.
Ignacy Zawisza
Mama Ignacego Zawiszy
"Mój tata zawsze był osobą pracowitą, całe życie poświęcił prowadzeniu swojej firmy. Jednak przez lata zaniedbał siebie, a efektem były poważne problemy ze zdrowiem. W wieku 70 lat tata zaczął zmagać się z bólami stawów, brakiem energii i trudnościami w poruszaniu się. Wtedy postanowiliśmy znaleźć dla niego pomoc.
Kiedy tata trafił pod opiekę Pana Łukasza, nie spodziewałam się, że efekty będą aż tak spektakularne. Dziś tata biega, spaceruje, a co najważniejsze, odzyskał radość życia, której zabrakło mu przez lata. Moje koleżanki, które znały mojego tatę jako zmęczonego seniora, teraz nazywają go „Tatusiem” – bo wygląda, jakby miał 50 lat, a nie 74! To niesamowite, jak bardzo zmieniło się jego życie. Dziękujemy z całego serca, Panie Łukaszu, za to, że przywrócił Pan naszemu tacie chęć do życia!"
Włodzimierz Zieliński
Córka Włodzimierza Zielinskiego